Cześć, jestem M.
czasem znana jako I.
Ten blog służy mi
tylko i wyłącznie do marudzenia.
Proszę się tu nie spodziewać
absolutnie
niczego
pozytywnego.


księga gości


2012
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
2006
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty



...zaglądam...
Pnkb ^^
Lesio
Olcia
Uzależnienie
Elfik
Ola
Pilia vel Ayaku



Przegrałam już tysiąc walk, czytając z mych ruchu warg.
Znów studzą we mnie krew wygodnickie lęki...



Sold

Jak coś może zostać kupione zanim jeszcze podano cenę? Jestem helpless. 

2012-05-27 11:19:34 skomentuj (0)
Aaaaahaha.

Wiedziałam, wiedziałam. Niedostępność zawsze opłaca się bardziej niż dostępność :D Jestem koksem, wygrałam pierwszą bitwę, dalej będzie już z górki :) Sasasasasa ^^ Niech żyje upór i cierpliwość :D

2012-05-23 21:50:27 skomentuj (0)
Zawsze

"Nie chcę stracić błysku w oku. Niech lśni chociaż jedno. Niech nigdy sedno nie stanie sie drzemką poobiednią..."

2012-05-22 20:21:48 skomentuj (0)
...

Co Ty teraz robisz?

2012-05-12 02:56:57 skomentuj (0)
No place to hide.

Będę wracać dziś z majówki. Do Krakówka. I co, fajnie? Fajnie, bo zawsze mi się za Krakówkiem tęskni, choć teraz, nie ukrywam, nieco mniej. Jakoś tak fatalnie dziwnie jest ostatnio, że nigdzie się dobrze nie czuję. Mam wrażenie że do nikąd nie należę, nigdzie nie pasuje. Przy jednych się czuję za mądra, to głupio mi, że taka ze mnie snobka zarozumiała, mieszczuch co zapomniał jak to jest na wsi. Z innymi znowu się czuję za głupia, z moim prowincjonalnym, zaściankowym myśleniem, brakiem gustu muzycznego i stylu. Przy niektórych się czuję narwana i nadpobudliwa, że wszędzie bym chciała, że ciągle coś, że nigdy na dupie nie mogę usiedzieć. Z innymi to myślę że jednak za mało, że ja przecież czas tracę, tak dużo go tracę, tyle bym mogła zrobić, zobaczyć, pieniądze zarabiać w końcu... Przy jednych się czuję za ładna, głupio mi że jeszcze coś sobie śmiem zarzucać, ale pójdę do innych i czuję się paskudna i gruba i przecież taka bardzo niefotogeniczna. Z jednymi mi dziwnie, bo często mnie ktoś gdzieś zaprosi, coś tam, a potem mi znowu źle że mało mam tych znajomych i na dodatek większość ma w dupie moje zdanie i uczucia. W domu za cicho, w Krakowie za głośno. Tu za mało ludzi, tam za dużo, ale jak już kogoś potrzeba, to też nie ma - tak swoją drogą. Tam wiecznie gdzieś pędzić, ciągle za mało tego czasu, tu znowu za dużo, nudno i ospale i monotonnie i przecież w ogóle nie dla mnie. Jak tu żyć w takim rozerwaniu... Gdzie jest jakiś złoty środek?

2012-05-06 15:48:41 skomentuj (0)